W miniony weekend kurtyna podniosła się nad spektaklem „Mała Syrenka” w wykonaniu Klubu Teatralnego Proctor, a stwierdzenie, że publiczność stała się „częścią tego świata”, byłoby sporym niedopowiedzeniem. Od chwili, gdy zgasły światła, stało się jasne, że obsada i ekipa stworzyły profesjonalne widowisko, które wprawiło społeczność w zachwyt.
Magia zaczęła się jeszcze przed pierwszym akordem, dzięki oszałamiającej oprawie scenicznej stworzonej przez ekipę techniczną. Anna Zemanek zasługuje na owację na stojąco za swoje artystyczne kunszt. Scenografia była po prostu magiczna – połączenie żywych kolorów i misternych faktur przekształciło scenę licealną w lśniące, bioluminescencyjne królestwo.
W tytułowej roli Ariel Evelyn Campbell dała naprawdę piękny występ. Z naturalną gracją oddała zachwyt szeroko otwartych oczu i tęsknotę księżniczki syreny. U jej boku Nasir Durham wniósł głęboką szczerość do postaci księcia Eryka. Jego występ był poruszający, osadzając fantazję w bardzo ludzkiej podróży emocjonalnej, która sprawiła, że publiczność kibicowała mu już od pierwszej sceny.
Rodzinę królewską dopełnił Isaac Woo, który wykazał się niesamowitą wszechstronnością. Jako król Tryton był potężny i pełen emocji, nadając spektaklowi powagi. Następnie, w genialnym komediowym zwrocie akcji, wcielił się również w rolę szefa kuchni Louisa, dając przezabawny występ, który sprawił, że sala teatralna trzęsła się ze śmiechu.
Jeśli słyszeliście ryk dochodzący z teatru, to prawdopodobnie miało to miejsce podczas jednego z pełnych energii numerów muzycznych. Nephretiri Hill była prawdziwym odkryciem w roli morskiej czarownicy Urszuli. Hill dała prawdziwie porywający występ, dominując na scenie każdym ruchem macki. Dosłownie każdego wieczoru burzyła salę, a publiczność szalała po jej numerach! Wszyscy byli oczarowani jej wokalnymi umiejętnościami i złowrogą charyzmą. Syncere Rumph okazał się kolejnym wielkim ulubieńcem publiczności jako Sebastian. Jego występ był dynamiczny i elektryzujący. Za każdym razem, gdy zajmował centralne miejsce na scenie, by wykonać numer wokalny, w sali panowała elektryzująca atmosfera. Energia pozostawała na wysokim poziomie dzięki Raphowi Sulaipwo (Flounder) i Avianie Ward (Scuttle), którzy wnosili zaraźliwy entuzjazm i komediowe wyczucie czasu, sprawiając, że publiczność z zapartym tchem śledziła każde ich słowo.
Chociaż scena była pełna wybitnych talentów, spójność spektaklu świadczy o umiejętnościach reżyserskich Lacey Stevens. Jako reżyserka Stevens zdołała zrównoważyć fantazyjny humor scenariusza z autentycznym przesłaniem tej historii. Jej wizja zjednoczyła uczniów, tworząc dopracowaną, zapierającą dech w piersiach produkcję, z której Klub Dramatyczny Proctor będzie pamiętany przez wiele lat. Był to weekend pełen owacji na stojąco – i to w pełni zasłużonych. Gratulacje dla całej obsady i ekipy za produkcję, która była po prostu niesamowita.
Ta strona dostarcza informacji przy użyciu plików PDF, odwiedź ten link, aby pobrać oprogramowanie Adobe Acrobat Reader DC.